Rejestracja: 501 512 922
email: centrumneuro@gmail.com
Jesteś tutaj: Strona główna Artykuły - ADHD ZA Autyzm Spis prawd oczywistych, czyli o konstytucyjnej roli zasad na obozach terapeutyczno - warsztatowych

Spis prawd oczywistych, czyli o konstytucyjnej roli zasad na obozach terapeutyczno - warsztatowych

Rodzice chyba zapomnieli, iż dzieci bardziej niż czegokolwiek innego potrzebują zasad życia,
które jasno ustalają, co jest dobre, a co złe .

R. Cole
OBRAZEK: Na sali odbywają się zajęcia z grupą dzieci, czuwa nad nią dwóch opiekunów. Dzieciaki dostają polecenie, aby ustawić się w kole, na co wszystkie rozbiegają się w różnych kierunkach. Niewzruszeni tym terapeuci stoją i mówią „Zasada brzmi: wykonujemy polecenia opiekunów”, na co gromadka na powrót staje w kole. NIEMOŻLIWE? Nie na naszych obozach.

Normy i zasady funkcjonujące w świecie są niezaprzeczalnie potrzebne zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Często rodzice odwiedzający mój gabinet mówią, że chcą dać swojemu dziecku wszystko i nie chcą ograniczać jego wolności, ale dziwią się, że ich pociecha nie słucha, nie wykonuje poleceń, nie wie jak należy zachować się w różnych miejscach. Dzieje się tak dlatego, że dziecko z świecie, w którym brak jest jasnych granic i zasad zaczyna czuć się zagubione. Nie ma nikogo, kto wyznaczyłby mu właściwy kierunek działania, a co ważne nie czuje się bezpiecznie, skoro nikt nie daje mu poczucia opieki i kontroli. Dlatego tak ważne jest ustalanie zasad, stawianie jasnych granic w wychowaniu. Dzieci uczestniczące w naszych obozach to często pacjenci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej, całościowymi zaburzeniami rozwoju, upośledzeniem umysłowym czy innymi zaburzeniami neurorozwojowymi, które mają trudności ze społecznym uczeniem się zasad przez obserwację. Potrzebują one bardziej wyraźnych wskazówek, jak zachować się i postępować w kontaktach z innymi, stąd zbiór jasno opisanych zasad.

Aby system działał musi mieć jasną i spójną strukturę, dzięki której zachowa swoją integralność. Każda, nawet najmniejsza luka może spowodować, że precyzyjnie stworzony system ulegnie zniszczeniu. Ta prawda sprawdza się na naszych obozach jak żadna inna. Dzieci i młodzież, z którymi wyjeżdżamy potrafią skrupulatnie wykorzystać nawet najmniejszą szczelinę i sprawdzą, czy przypadkiem nie da się przez nią przecisnąć. A zatem jednym z pierwszych najważniejszych punktów jest stworzenie takiego systemu zasad, który jest szczelny, ale zarazem elastyczny i obejmuje swoim zasięgiem szerokie spektrum zachowań, jakie chcemy kontrolować. Ale jak to zrobić? Przede wszystkim należy się odnieść do wyznaczników, według których będziemy owy system budować.

Zasady tworzenia zasad

  1. Zasada powinna być sformułowana w sposób pozytywny, a zatem określać jakiego zachowania oczekujemy od dziecka.
  2. Zasady powinny mieć krótką formę, którą łatwo będzie zapamiętać i powtórzyć
  3. System zasad jest dynamiczny, dopasowany na bieżąco do zmieniającej się rzeczywistości.
  4. Zasady dotyczą wszystkich, a zatem dzieci, rodziców i opiekunów oraz kadry.
  5. Zawsze przestrzegamy obowiązujących zasad. (na podstawie: A. Kołakowski i in., 2007)

System zasad funkcjonujący na obozie musi opierać się o zdefiniowanie zachowań, nad jakimi chcemy pracować, co pozwoli opracować strategię działania i zmian, jakich chcemy dokonać.

Uczestnikami obozów są dzieci z zaburzeniami neurorozwojowymi, mające znaczne trudności z funkcjonowaniem w grupie i przestrzeganiem zasad współżycia społecznego. Trudno jest przewidzieć wszystkie zachowania, z jakimi będziemy pracować, dlatego należałoby opisać jak najszersze spektrum zachowań za pomocą jak najmniejszej ilości zasad. System zasad nie może być zbyt obszerny tak, aby można było go łatwo zapamiętać.

Zasady obowiązujące na obozach zostały zebrane i opisane jako regulamin obozowy, którego każdy z uczestników zobowiązuje się przestrzegać. Zarówno dzieci, jak i rodzice, a przede wszystkim kadra obozowa, gdyż ważnym elementem oddziaływać terapeutycznych jest również modelowanie właściwych zachowań. W trakcie obozów dziecko często ze zdziwieniem i niedowierzaniem obserwuje, kiedy np. opiekun czy rodzic robi przysiady za użycie niedozwolonego słowa. Z jednej strony uczy się, że należy ponosić konsekwencje swoich działań, a z drugiej, że każdy może popełniać błędy.

Jedne zasady obowiązują na obozie od zawsze, inne uległy modyfikacji, kolejne zostały dodane. Każdy wyjazd uczył nas czegoś nowego, a w zależności od miejsca, w którym przebywaliśmy obowiązywały dodatkowe zasady. Bliskość ruchliwej ulicy, jeziora, rwącego potoku, specyfika budynku-to wszystko wymagało bieżącej modyfikacji zasad i dostosowywania ich do aktualnych warunków.

Jak zasady funkcjonują w praktyce? Które z nich najczęściej są sprawdzane przez dzieci?

Każdy obóz rozpoczyna się od przedstawienia wszystkim obowiązujących zasad, które muszą podpisać, co obliguje ich do przestrzegania regulaminu.

Na pierwszych zajęciach grupowych, szef grupy przedstawia dzieciom zasady i omawia je szczegółowo tak, aby zostały zrozumiane. Często już na samym początku okazuje się, że dzieciom trudno dostosować się do panujących reguł. Pierwszy z obozów pokazał nam, jak szybko podopieczni sprawdzają, czy zasady działają- już na pierwszych zajęciach dzieci rozbiegły się po placu zerkając, czy będziemy za nimi biegać. Kiedy patrzyły z niedowierzaniem, że jednak zostajemy na miejscu, wracały same i brały udział w zabawie. Często, jeśli zajęcia nie odbywają się w sali, tylko na świeżym powietrzu, wyznaczamy miejsce np. za pomocą włóczki, bo zdarzały się różne interpretacje na temat rozpiętości wyznaczonego terenu.

Jasne jest, że dzieci z zaburzeniami zachowania często odmawiają udziału w zajęciach. Uciekają albo siadają z boku z założonymi rękami mówiąc „nie będę”; zdarza się również, że zaczynają piszczeć, zaczepiać inne dzieci. Zawsze ma to celu uniknięcie danego zadania, gdyż dzieciom wydaje się, że podobnie jak w szkole czy w domu tym sposobem nie będą musiały zmuszać się do robienia ćwiczeń. A tutaj spotyka je niespodzianka, bo jeśli nie wykonają zadań w tracie zajęć, to będą musiały wstawać następnego dnia o piątej rano i je odpracować. Nie jednemu mina zrzedła na poranny widok opiekuna przed drzwiami, ale po krótkim „o nie” wykonywał zadania bez zająknięcia.

Dzieciaki na obozach mają na ogół dużą trudność z wykonywaniem poleceń opiekunów. Nawykłe w życiu codziennym do tego, że się im ustępuje, kiedy wybuchną złością albo zaczynają zajmować się inną czynnością, próbują tych strategii również na zajęciach. Robią różne rzeczy: uciekają, mówią „nie wiem”, krzyczą „umieram, jedzą mnie robaki, umieram”, płaczą, rozrzucają kredki itd., itd….Kiedy jednak okazuje się, że to nic nie daje, przystępują do zadań.

Dzieci pytane o to, czy wolno się złościć, często odpowiadają, że nie. Myślą, że pojęcie „złościć się” jest tożsame z biciem innych. Nie potrafią mówić o złości ani wyrażać jej w akceptowany sposób. Szczególnie dzieci przedszkolne i we wczesnym wieku szkolnym wymuszają lub okazują swoje niezadowolenie często w sposób „nie znoszący sprzeciwu”.

Wprowadzenie zasady dotyczącej złości na zajęciach, gdzie dzieci bywają impulsywne, mają problemy z kontrolą emocji, wydaje się kluczowe. Jest to zasada najczęściej przypominana na zajęciach, szczególnie w zakresie używania niedozwolonych słów. Niedozwolone słowo to takie, które opiekun uzna za takowe. Wliczamy w to zatem zarówno przekleństwa, jak i obraźliwe słowa w stosunku do kolegów, czy też prowokacyjne zdania. Jeśli istnieje taka potrzeba na grupie, zabronione jest również używanie niektórych gestów lub symboli- np. satanistycznych. Dzieci początkowo często nie chcą wykonywać przysiadów, zdarza się, że nagromadzi im się kilkadziesiąt do zrobienia. Wtedy odrabiają konsekwencje później lub mają możliwość zamiany na inną. Kiedy jednak już przyzwyczają się do obowiązującej zasady, same potem się pilnują krzycząc „dycha” do kolegi, który złamał regułę. Kiedy dziecko zaczyna „sypać” przekleństwami, wtedy nie doliczamy mu kolejnych przysiadów, ale traktujemy to zachowanie jako wybuch.

Szczególnie ważne ustalenia dotyczą używania wobec kogoś siły, gdyż taka osoba zostaje unieruchomiona do czasu, aż się uspokoi. Dzieci różnie reaguję na tą zasadę. Jedne bronią się zaciekle przed konsekwencją, inne przyjmują ją ze spokojem, stając pozwalają się objąć i wyciszają się. Z czasem tak przywykają, że same odchodzą na bok i liczą do 10. W czasie jednego z obozów pewien chłopiec jeżdżący regularnie na obozy został po przyjacielsku objęty przez opiekuna, a on zaczął odliczać do 10. Zdarzyła się też sytuacja, kiedy 3 opiekunów trzymało chłopca, który ciągnąc ich za włosy, świetnie się bawił, gdyż miał z ich strony uwagę. Na to weszła na zajęcia szefowa, powiedziała „Spokój, wstań, wyjdź do pokoju obok i napisz petycje-o co masz pretensje i dlaczego się złościsz” i chłopiec pokornie wstał i wykonał polecenie. Pokazuje to, że zaangażowanie tak wielu osób w wybuch złości, może czasem dać odwrotny skutek w postaci uwagi.

Zasada dotycząca używania broni może dziwić, gdyż rozumiana dosłownie wydaje się być nierealna. Jednak przez pojęcie broni rozumiane są różne rzeczy-patyki, kamienie, różnego rodzaju zabawki jak pistolety czy miecze. Rodzice pozwalają zabierać dzieciom różne przedmioty, jednak wraz z przyjazdem na teren ośrodka takiego rodzaju rzeczy muszą zostać schowane i oddane po zakończeniu pobytu.

Wiele zasad ujętych w regulaminie dotyczy rodziców i wbrew pozorom wcale nie są to zasady bezwzględnie przestrzegane. Szczególną uwagę przywiązujemy do opieki i odpowiedzialności za dziecko. Zajęcia na obozach są tak skonstruowane, że istnieje czas wolny dla rodzin, który mogą wykorzystać dowolnie. Jednak w tym czasie rodzice pozostają odpowiedzialni za dzieci i ta zasada niestety nie zawsze jest przestrzegana. Zdarzyło się, że w czasie wolnym wolontariusze spotkali przy jeziorze spacerujące samotnie dzieci, a także w trakcie gry terenowej rodzice „zgubili” dwoje dzieci w lesie.

Ważną zasadą jest ta dotycząca pomocy innym, bowiem otrzyma ją tylko ten, kto o to poprosi. Szczególnej mocy nabrała ona na pierwszym z wyjazdów w odniesieniu do kadry obozowej. Kiedy wszyscy jeszcze uczyliśmy się „naszych dzieci”, bywało wiele sytuacji trudnych i kryzysowych. Wtedy wzajemnie oczekiwaliśmy od siebie pomocy, a kiedy jej nie uzyskaliśmy, mieliśmy do siebie pretensje. Wtedy też ustaliliśmy, że oczekujący pomocy-zarówno dziecko, jak i dorosły, musi o nią poprosić.

Na obozach obowiązują również zasady w obrębie poszczególnych grup, dostosowane do specyfiki dzieci w grupie czy tez okoliczności. Kiedy wybieramy się w teren, ustalamy zasadę: dzieci w czasie wyjścia znajdują się między jednym a drugim opiekunem, czyli w środku. Nikt nie może wyjść przed grupę czy tez pozostać po za nią, zawsze opiekun otwiera i zamyka wycieczkę. Oczywiście nie oznacza to, że na spacerze w lesie musimy kroczyć „gęsiego”, można ze sobą rozmawiać idąc w „rozsypce”, jednak nigdy wychodzić za opiekuna.

Na poszczególnych grupach dostosowujemy i modyfikujemy zasady, w zależności od aktualnych trudności. Wprowadzamy zasadę o czekaniu na swoją kolej, słuchaniu innych, opuszczania budynku czy Sali zajęć, używania narzędzi plastycznych(np. farb). Na jednym z obozów był chłopiec, który za każdym razem, kiedy dostawał marker do ręki, malował nim twarz-potrzebna była zasad o używaniu mazaków.

Czasem, kiedy grupa już dobrze się zna, może zdarzyć się, że trudno utrzymać im uwagę na zadaniu. Mogą wzajemnie zaśmiewać się albo nie wykonywać zadań. Wtedy zwykle pomaga uporządkowanie pracy poprzez zasadę :plusy otrzymują te osoby, które są spokojne albo z Sali mogą wyjść te osoby, które wykonały zadanie.

Sytuacje kryzysowe i trudne zdarzają rzadko, niemniej jednak zawsze kosztują wiele emocji wszystkich uczestników obozu. Zdarzyło się ich kilka, ale sprawnie funkcjonujący system zasad oraz techniki kryzysowe zawsze pozwoliły uniknąć paniki.

Zdarzyło się, że na zajęciach sportowych dzieci otrzymały paletki do ping-ponga, a chwila nieuwagi opiekuna spowodowała uderzenie przez dziecko kolegi z grupy. Zdarzenie zakończyło się na pogotowiu, jednak chłopcu nic się nie stało. Innym razem grupa wybrała się na wycieczkę do lasu, idąc jednak innym szlakiem, nie dotarła do celu i wróciła z dwugodzinnym opóźnieniem. Paradoksalnie dzieci pytane po obozie, które zajęcia były najlepsze odpowiadali, że te, kiedy zgubili się w lesie. Zdarzyła się również sytuacja, kiedy w czasie gry terenowej dziecko odmówiło powrotu do ośrodka z opiekunami i zaczęło oddalać się od grupy. Wtedy udał się za nim jeden z wolontariuszy, który nie zauważył, że dziecko od tyłu mierzy w niego ogromnym drągiem drzewa. Skończyło się na guzie, jednak sytuacja wyglądała niebezpiecznie. Ostatni wyjazd przyniósł przygodę ze stłuczonym na skałkach kolanem przez dziewczynkę i zasłabnięciem przez drugą, kiedy dwóch opiekunów musiało odprowadzić dzieci na teren ośrodka, podczas gdy pozostałych dwóch organizowało dojazd dla poszkodowanych.

Zasady obwiązujące na obozach są ich fundamentem. To do nich odwołujemy się wymierzając konsekwencje, chwaląc i nagradzając systemami punktowymi. Gdyby nie regulamin, wyjazdy z dziećmi nie miałyby sensu. Dzięki niemu, nawet kryzysowe sytuacje są do opanowania, a dzieciom łatwiej odnaleźć się w całkiem nowej sytuacji. Również rodzice i kadra mają jasne wyznaczniki tego, jakie granice są nieprzekraczalne. Zasady nadają wyjazdom strukturę i nie pozwalają na dezorganizację. Mimo, że wyjazdy z dziećmi z zaburzeniami neurorozwojowymi często nie pozbawione są chaosu, dzięki zasadom dużo łatwiej nam się komunikować

Końcową refleksją niech będzie obserwacja, że kiedy widujemy na wyjazdach kolonie czy inne obozy ze zdrowymi dziećmi, to wypadamy na tym tle całkiem dobrze. Bo nasze dzieci idą w rzędzie i słuchają poleceń, podczas gdy kolonia biega i wrzeszczy…

 

Agnieszka Musiał

Literatura

Kołakowski A., Wolańczyk T., Pisula A., Skotnicka M., Bryńska A.,: ADHD-zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Przewodnik dla rodziców i wychowawców. GWP, Gdańska 2007

Jesteś tutaj: Strona główna Artykuły - ADHD ZA Autyzm Spis prawd oczywistych, czyli o konstytucyjnej roli zasad na obozach terapeutyczno - warsztatowych